piątek, 7 lipca 2017

"Przeznaczeni" - Rozdział 1


"Przeznaczeni" - Rozdział 1 
"Książę Królestwa Wiru – Naruto"
(GaaraxNaruto)

~POV NARUTO~
Słoneczny, ciepły dzień zagościł nad królestwem Wiru. To idealna pora aby świętować… Na dziedzińcu zamku, aktualnie są zebrani wszyscy mieszkańcy tego skrawka ziemi i wiwatują. Do kogo?
A do idącego po czerwonym dywanie księcia. Ma piękne niczym pszenica, rozczochrane włosy z małym warkoczem po prawej stronie, ciemną karnację, jak letnie niebo oczy i szeroki promienny uśmiech. Wytatuowane na twarzy ma po trzy na jednym policzku lisie wąsy, co jest tradycją w tym państwie dotyczącą rodziny królewskiej – zwierzęcy patron i tatuaże na ciele. Ubrany jest w długi granatowy płaszcz ze złotymi obszyciami,  białe spodnie, pas, do którego przyczepiony jest miecz i wysokie czarne buty.
Machał ręką z dumnie podniesioną głową do swych poddanych, z których to młode dziewczęta najgłośniej krzyczały. No ale nie ma co się dziwić, oprócz swego nieziemskiego wyglądu jest dobrym, odważnym, silnym, mądrym  młotkiem z wielkim sercem…Romantykiem…
C-Chwila… Młotkiem?!
Otworzyłem zdziwiony oczy i pierwsze co ujrzałem to czarne jak węgiel tęczówki. Automatycznie odskoczyłem, tak że spadłem ze swego dużego łoża. Dopiero teraz zobaczyłem w całej okazałości postać stojąca przed łóżkiem.
Był to Sasuke Uchiha, mój najlepszy przyjaciel a zarazem książę z Kraju Ognia. Miał ładnie idealnie ułożone kruczoczarne  włosy i bladą skórę. Ubrany był w białą koszulę i czarne spodnie. Zawsze gdy siebie odwiedzaliśmy ubieraliśmy się w normalnie. Bez jakiś błyskotek zbędnych czy coś. Z jego oczu można było wyczytać tylko: poirytowanie i znudzenie.
- Wreszcie się obudziłeś… Młotku… - mruknął jakby nigdy nic siadając mi na łóżku i zakładając nogę na nogę.
- S-Sasuke! – wrzasnąłem gdy w końcu zdołałem się odezwać – Co Ty tu do cholery robisz?! I to tak wcześnie rano?!
Wskazał ręką na wiszący zegar, dochodziła godzina 12 potem znów popatrzył na mnie.
- Budziłem Cię od 15  minut, gdybym wiedział ile to potrwa przyniósłbym ze sobą coś po czym od razu byś wstał. – pokręcił głową po chwili – Jesteś księciem, weź bądź trochę bardziej…
- Bardziej co? – uniosłem jedną brew do góry plącząc ręce na klacie.
- Człowieku, masz być królem! Jako władca będziesz sypiał po całe dnie? Naucz się w końcu odpowiedzialności… Kiedyś budziły Cię rano pokojówki nie wiem czemu z tego zrezygnowałeś.
- No to będę nowoczesnym królem – wymamrotałem z naburmuszoną miną. – Eh.. Chcę mieć trochę prywatności bynajmniej w mojej komnacie.
- Już to widzę… Zagładę tego królestwa…
Na mojej twarzy pojawiła się pulsująca żyłka.
- Nie doceniasz mnie! – zacisnąłem ręce  w pięści – Wczoraj po prostu długo zeszło mi z obowiązkami i potem jeszcze trochę wypiłem…
- Naruto! – krzyknął gdy usłyszał o alkoholu – Wstrzemięźliwość!
- Święty się znalazł, a  kto Ciebie z Itachim  do komnaty kilka razy odprowadzał?! Nie miałeś sił sam iść i jeszcze te piosenki… - zaśmiałem się pod nosem.
- Nikomu o tym nie wspominaj! – wstał gwałtownie i złapał mnie za ramiona trzęsąc
- Widzisz, nawet Ty musisz się wyszumieć, a tym bardziej ja – powiedziałem już spokojniej i spojrzałem w bok
- Co, jednak  to prawda? Żenisz się? – również się uspokoił.
Przytaknąłem mu patrząc na ziemię.
- Wczoraj to postanowiliśmy.. Królestwo Perły mimo, że małe to jest silne, a jako, że nad naszym wisi wojna z Królestwem Ziemi, to mój obowiązek…
Poklepał mnie po plecach.
- Nie będzie tak źle, przecież znasz księżniczkę…
- Tak, masz rację…
- Nie wiem co tak jęczysz, podobno miałeś wybrać między nią a mną… Skoro Ci ona nie pasuje to było wziąć mnie..
Zmarszczyłem czoło słysząc to.
- Czy Ty siebie słyszysz?
- Oczywiście, dwa razy bardziej wolę Ciebie niż tę różowowłosą księżniczkę z Królestwa Wiśni.
- A ja wolę Hinatę od Ciebie… - burknąłem – Nie chcę się całe życie z Tobą męczyć, oszalałbym i pewnie próbował się zabić w ostateczności…
- Aua… - udawał, że to go tknęło – To bolało, Młotku.
- Nie ma za co, Draniu
Zaśmialiśmy się nagle, każdy z nas wiedział jak poprawić humor drugiemu, cóż znaliśmy się od zawsze. Nasi rodzice również się przyjaźnili, dlaczego w czasie przeszłym? Rodzice Sasuke nie żyją, najpierw matka została otruta, przez zdrajcę, a potem ojciec zginął podczas jednego zamachu ze strony Wiatru. Teraz jego starszy brat, Itachi rządzi Królestwem Ognia.
Wiatr… - moje myśli nagle zaczęły krążyć wokół pewnego czerwonowłosego chłopca, którego w sumie widziałem tylko raz w życiu, a nie chciał mi wyjść z głowy….
- Młotku, co planujesz dziś robić? – spytał
- Właśnie nie odpowiedziałeś na pytanie, czemu tutaj jesteś?
- Już tydzień temu chciałem Cię odwiedzić, ale znów miałem kilka spraw do załatwienia… Cały czas atakuje ten cholerny Wiatr, mój brat stara się cały czas rozwiązywać to pokojowo. Ja  gdybym był królem wysadziłbym całe te państwo w powietrze – mówił zaciskając wargi.
Wiedziałem, że żywi uraz, sam nie wiem czy też bym tak się nie zachowywał gdyby atakowali nas notorycznie i byli odpowiedzialni za śmierć, jednego z moich rodziców… Teraz potrafiłem tylko słuchać i wspierać przyjaciela, ale gdy zastanawiałem się nad sensem słów Sasuke, chciałem go powstrzymać… Przecież tam mieszkali niewinni ludzie i… i..
- Dlatego Ty żenisz się z Sakurką.. – szepnąłem.
Złapał się za głowę słysząc to.
- Dlatego niestety doskonale wiem jak się czujesz… Nawet nie wiesz jak trudno mi było wyrwać się z pałacu… Cały czas Sasuke-kun! Sasuke-kun! –  mówił piskliwym głosem starając się udawać różową landrynę- tak ja ją nazywam. Wzdrygnął na koniec obrzydzony.
- Więc nawet w nocy? – spytałem wymownie ruszając brwiami. Wiedziałem, że nie, ale bawiła mnie zawsze jego reakcja. 3… 2… 1…
Facepalm ze strony Saska.
- Nie, na szczęście… Weź, w przeciwieństwie do Hinaty nie ma nawet piersi żeby sobie pomacać…
Próbowałem się nie roześmiać, zacisnąłem mocno wargi przez co wyszedł grymas.
- Co Ciebie tak bawi? – spojrzał na mnie strasznie, ten zawsze od razu musiał zauważać moją reakcję. – Może chcesz się zamienić?
Pokręciłem głową
- Już wolałbym Ciebie niż Sakurkę – zaśmiałem się głośno.
- Nie wiem jako co mam to uznać… - szepnął załamany.
- Komplement w sumie… Jesteś lepszy od Landrynki, ale nadal gorszy od Hinatki – odparłem szczerząc się szeroko.
- Nie, po prostu Twój gust jest sflaczały.. Inni na Twoim miejscu wcale by się nie zastanawiali tylko wybraliby mnie.
- Pokaż mi te osoby!
- Serio chcesz? Tyle, że dla Ciebie może być to przykre, bo będzie to część Twojego królestwa – wpatrywał się na mnie zadziornie, a ja się odwdzięczyłem tym samym.
- Moi poddani są lojalni! Nawet jeśli na Ciebie patrzą, to ja i tak będę wyżej od Ciebie! – pokazałem mu język – I nie chcę Ci przypominać, ale jak ostatnio byłem u Ciebie to do mnie większość Twoich ludzi podchodziła, ha!
- Śnij sobie dalej, księżniczko – machnął ręką odwracając się.
- Mówiłem, żebyś mnie tak nie nazywał!  - zawołałem z żyłką na twarzy.
Nim się obejrzałem musnął mnie w policzek, spojrzałem na niego zdziwiony i położyłem dłoń w miejscu gdzie przed chwilą były jego usta. Czasami zapominam, że mój najlepszy przyjaciel leci na mężczyzn, a nie na kobiety. Taa, żeni się z Sakurą, ale tylko z obowiązku, zupełnie jak ja… Sasuke często powtarza mi pewne dwa słowa, ale ja nigdy mu na nie odpowiedziałem. Jest tylko przyjacielem… A co do moich gustów? Cóż sądzę, że dla mnie nie ma znaczenia płeć, jak mam z kimś być to musze go lub ją kochać, chociaż chciałbym, żeby tak było… Niestety w aktualnych czasach nie ma samych róż, są i kolce… Wracając mimo orientacji Saska zachowujemy się przy sobie normalnie, znaczy on się stara ja nic nie robię bo traktuję go tak jak zawsze.
- Sorki – powiedział cicho odwracając wzrok.
- Eeeee… Spoooko, przecież wiem, że jestem tak słodki, aż nie można mi się oprzeć – obróciłem całą tą sytuację tak jak zawsze w żart.
- Żebyś wiedział – mruknął.
Zapanowała krępująca cisza. Nagle brunet przyparł mnie do ściany.
- Serio, nie rozumiem… Czemu ona? A nie ja? Brzydzisz się mną?
Pokręciłem szybko głową i zerknąłem w drugą stronę, w rzeczywistości przed chwilą żartowałem, że z Sasuke nie dałbym rady żyć.. Dałbym i najchętniej wybrałbym jego, bo go bynajmniej znam.
- Sam wiesz, u Ciebie jest to samo… - wyszeptałem – Gdybyśmy połączyli nasze królestwa, przez to mielibyśmy dwóch wrogów, a nie jednego… Musiałem podjąć taką decyzję, wierz mi gdyby była inna sytuacja to inna byłaby też decyzja…
- Wy również jesteście w sporze z Wiatrem..
- Ale, wy nie jesteście z Ziemią, nie chcę narażać Ognia na niebezpieczeństwo… I tak jesteście, ze względu na sojusz między nami, a małżeństwo ma wzmocnić siły..
Westchnął.
- Wiem… Wiśnia posiada wielu ludzi zdolnych do uzdrawiania..
Szturchnąłem go w ramię przyjaźnie.
- Dobra bo jęczysz jak Kakashi gdy żegna się z Iruką. Przecież mimo wszystko i tak będziemy się widywać – powiedziałem z uśmiechem.
Z trudem odsunął się ode mnie i przeciągnął się ziewając ciężko.
- Gdybym wiedział, że tak się zanudzę wziąłbym książkę.
- To sobie idź – burknąłem
- Aleś Ty gościnny – wywrócił oczami.
- Wybacz, muszę się ogarnąć, dziś mam spotkać się z Hinatą – mruknąłem drapiąc się po karku.
- Już się zaczyna, zobaczysz po ślubie już w ogóle nie będziesz miał dla mnie czasu
- Chciałbyś – odarłem z grymasem.
Odetchnął.
- No dobra, ja się będę zbierał.
- Już? – zdziwiłem się.
- A co mi pozostało?
- Nie no, zostań… Pomyślałem, że jutro możemy jechać do Twojego królestwa, już jakiś czas nie miałem dłuższego wolnego, mój Kitsune się za mną stęsknił.
- Tylko idiota może nazwać konia Lis. - mruknął
- Nic nie poradzę, jest rudy i ma fajny ogon.   
- Wolę się w to nie wtajemniczać…
- To po co w ogóle zacząłeś?
Machnął ręką.
- Dobra, dzieckiem chyba nie jesteś, więc idź coś porób przez ten dzień, znasz królestwo i zamek – mówiłem i popychałem go do wyjścia. Nic mi nie powiedział, skierował tylko swoje poirytowane spojrzenie i poszedł.
Westchnąłem ciężko i przeciągnąłem się leniwie po raz ostatni. Rozejrzałem się po komnacie. Była ogromna, duże z drewna drzwi :wejściowe, do garderoby oraz łazienki. Ściany koloru żółtego, na których wisi  zegar oraz różne obrazy krajobrazów, w tym portret, na którym jestem ja w stroju królewskim oraz porter z rodzicami i ze mną jako niemowlakiem. Posadzka wykonana jest z srebrnego kamienia  Stoi także wielkie biurko  z świecą, papierami oraz książkami, toaletka,  i  łoże, z wieloma poduszkami i białym prześcieradłem. Okna w pokoju  są ogromne, zresztą tak jak w całym zamku, wisi tu długa złota firanka. Na dodatek mam wyjście na balkon z dobrym widokiem na królestwo, ale i również to co jest poza nim. Jako światło w nocy służą pochodnie zaczepione do ścian. 
Podszedłem do wyjścia, przy którym wisiał specjalny sznur do wezwania  służby( nie pamiętam jak się nazywał ^^' dop.aut.) pociągnąłem za niego kilka  razy i wyszedłem na balon. Ustałem i zacząłem łapałać świeże powietrze. Zdecydowanie nie byłem typem osoby, która siedziałaby w zamku i wypełniałaby papiery bądź gościła ludzi... Zawsze ciągnęło mnie poza mury pałacu, kochałem jeździć konno... To uczucie gdy wiatr przeczesuje włosy, odgłosy zwierząt w lesie, spanie pod gołym niebem...  Dlatego wtedy też.. Dokładnie 10 lat temu spotkałem GO... Przyjaciela i jak później się okazało wroga...
- Panie... - usłyszałem za mną kobiecy głos, który wyrwał mnie z zamyśleń, obróciłem się w tamtym kierunku. Stała tam młoda dziewczyna z czarnymi włosami i piwnymi oczami, na sobie miała typowy strój służącej - Wzywał Pan...
- Marie, mówiłem Ci abyś nazywała mi po imieniu - mruknąłem marszcząc czoło. - Jesteśmy w końcu w tym samym wieku...
- Przepraszam, nie mogę tak zwyczajnie. - schyliła głowę.
Westchnąłem z rezygnacją.
- Więc potraktuj to jako rozkaz...
- Tak, Naruto-sama - ukłoniła się. - Więc czegoś potrzeba?
- Chciałem tylko poprosić o śniadanie... A raczej obiad do komnaty... - oznajmiłem spoglądając prosząco. Ludzie mawiają, że jestem nietypowym księciem. Bo większość dzieci królewskich nie zna słowa "proszę", co według mnie jest przykre... Bo może i jesteśmy innej rangi, ale wszyscy jesteśmy ludźmi, który coś czują.. No ale zapomniałbym wysoko urodzeni po prostu są wyprani z uczuć, rozpieszczone bachory... Sasuke jest w miarę w porządku, ale obawiam się tej jego narzeczonej... Nigdy nie widziałem aby odezwała się do tego typu osób bez głosu przepełnionego dumą i wyższością.
Brunetka zaśmiała się cicho pod nosem słysząc "śniadanie", nie obraziłem się za to. Też uznałem to jako zabawne. Spoważniała po chwili widząc, że się jej przeglądam i odwróciła wzrok zarumieniona.
- Tak, Pa- Naruto-sama... Coś jeszcze potrzeba? Przygotować kąpiel?
Podrapałem się po głowie. Kiedyś prosiłem o to, no ale bez przesady... Jestem dorosłą już osobą, a nie jakimś dzieckiem...
- Nie, dziękuję... To wszystko - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się łagodnie.
Skłoniła się i bez żadnego słowa odeszła. Odwróciłem wzrok znów na widok z balkonu. Wpatrując się z utęsknieniem na las i góry widoczne za granicami królestwa. Przymknąłem oczy i stałem tak jeszcze chwilę , a następnie wszedłem do środka i od razu powędrowałem do mojej wielkiej łazienki. Wszystko w niej miało kolory bieli z błękitem. 
Napuściłem ciepłej wody do ogromnej wanny i wlałem olejek do kąpieli o zapachu wanilii. Ktoś powie, że to babskie, ale lubię dobrze pachnieć nawet jeśli jest to zapach kobiety. Gdy już  wszystko było gotowe rozebrałem się i wszedłem do wanny.
Nie ma to jak ciepła kąpiel... - Pomyślałem zadowolony. Czerpałem z tego przyjemność około 30 minut, wyszedłem z wanny i obwiązałem w pasie ręcznik. Powędrowałem do sypialni gdzie na poukładanym pewnie przez Marie biurku stał obiad. Ucieszyłem się, ale najpierw poszedłem do garderoby się ubrać.  Wybrałem złoty żakiet  z białymi wzorami, białą koszulę i czarne spodnie oraz wysokie ciemna buty. Po założeniu na siebie tego wszystkiego udałem się do sypialni gdzie usiadłem przed toaletką i z jednej z szuflad wyjąłem zegarek, który zawiązałem na prawym nadgarstek. Srebrny wisior z czerwonym kamieniem, na którym wyryty był wir – symbol królestwa zawiesiłem na szyi, a na palec wskazujący lewej dłoni nałożyłem srebrny pierścień, który pochodził od rodziny mego ojca.  
Włosy miałem mokre, więc było bez sensu bym je układał już teraz, więc w końcu siadłem przed jedzeniem i zacząłem je łapczywie jeść. Dobrze, że nie było mamy lub Iruki w tej chwili bo już prawiliby mi kazanie, o tym, że nawet gdy jestem sam powinienem jeść z klasą. Pfi!
Wszytko z talerza zniknęło w mgnieniu oka, a ja poklepałem się po brzuchu. Zerknąłem na zegar. Była 13:30, spotkanie z księżniczką o 15. Miałem jeszcze trochę czasu więc wziąłem jedną z książek leżących na biurku i otworzyłem na stronie gdzie skończyłem.  Lektura była nawet ciekawa, a co najlepsze pisana ręką mojego dziadka, Jiraiyi. Może wydawać się, że przez to stara, ale wręcz przeciwnie. Opowiada ona losy młodzieńca, w którego nikt nie wierzył, a stał się wspaniałym władcą, dobrze zgadujecie to historia mego dziadka. Teraz wiem po kim mam tę wrodzoną… e… mądrość? Wiadomo.. w rodzinie nic nie zginie, co nie? Niestety zmarł gdy miałem 9 lat, pamiętam go doskonale... Zawsze mnie popychał do przodu, i często się dla żartów kłóciliśmy, ale wiem, że do tej pory był jedyną osobą, która potrafiła mnie zrozumieć… Zaakceptował moją przyjaźń z Gaarą, gdy wokół wszyscy mi tego zakazali. Powtarzał  zawsze, że wszystko się zmieni….
W pewnej chwili ujrzałem ten dzień, w którym umarł. Stałem wraz z rodzicami przy jego łożu. Wszyscy nie chcieliśmy uwierzyć, że dzieje się to naprawdę i wtedy mnie zawołał…
- Naru… - wyszeptał cicho, jego głos był słaby. Spoglądałem na niego ze łzami w oczach. Uśmiechnął się do mnie i gestem dłoni pokazał mi bym podszedł. Uczyniłem to i przytuliłem się do niego.
- Dziadku… - wybuchłem płaczem.
- Przepraszam Naru, że nie mogę Cię dalej wspierać… - powiedział trzymając mnie mocno.
- T-To nie Twoja wina! T-To…
Kąciki jego ust znów powędrowały do góry.
- Jesteś silny i ja to wiem… - mówił głaskając mnie po włosach – Ludzie mogą Cię nie rozumieć, i nie widzieć w Tobie nikogo wartościowego… Bądź sobą… Pamiętaj, że ja zawsze będę czuwać nad Tobą – położył swoją dłoń na mojej klatce piersiowej – Im dłużej trzymasz kogoś w sercu tym dłużej te osoby z Tobą są…
Słuchałem tych słów uważnie, wtedy dokładnie ich znaczenia nie rozumiałem.
- Naru… Mam do Ciebie prośbę…
- Prośbę? – spytałem i przytaknąłem pokazując tym, że jestem gotowy by jej wysłuchać.
- Proszę… Wypełnij moją misję… Przywróć harmonię do tych wszystkich walczących królestw…
Znów czułem łzy na policzków.
- Dziadku… Ja.. Nie..
- Wierzę w Ciebie…. – te zdanie mówił coraz to ciszej, a gdy skończył jego oczy zamknęły się i opuścił bezwładnie rękę.
- DZIADKU!!
Wpatrywałem się w książkę ze smutnym spojrzeniem. Zadanie powierzone przez niego… Nie było łatwe, co ja mówię…  Jak niby miałem to zrobić?! Skoro on nie potrafił przywrócić pokoju to ja mam to umieć? Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to właśnie mnie o to poprosił….
- Jesteś ze mnie dumny? – spytałem sam siebie. Zastanawiałem się jakby zareagował na ślub. Zezłościłby się czy poklepał po plecach?
Podniosłem głowę i zerknąłem na zegar. Zastygłem w miejscu…
- 15:30?!!! – wrzasnąłem na całą komnatę przerażony po chwili stania jak ten słup. Szybko wstałem z krzesła i podbiegłem do toaletki i poprawiłem grzebieniem włosy. - Cholera! Nie chcą się ułożyć! Aaaa~! – panikowałem machając rękoma. Wszystko zaczęło mi wychodzić dopiero gdy się odrobinę uspokoiłem, przy prawym uchu kilka kosmyków włosów splotłem w malutkiego warkocza. A potem nie oglądając się nawet za sobą wybiegłem z komnaty aż się za mną kurzyło.
- Znowu się spóźniłeś? – pokręciła głową mama, którą mijałem w drodze.
- Samo tak wyszło! – odparłem machając jej na dzień dobry. Słyszałem tylko jej głośne westchnienie, dobrze, że nie przystanąłem bo by mi się oberwało.
Po chwili byłem w ogrodzie, zwolniłem tempo aby wyglądać w miarę zwyczajnie i starałem się unormować przyśpieszony oddech. Na miejscu siedziała młoda dziewczyna  z długimi granatowymi włosami, perłowymi oczami w długiej liliowej sukni.  Nie zauważyła mnie wpatrywała się w kwiaty. Podszedłem do niej wolnym krokiem.
- Podobają Ci się? – spytałem.
Podskoczyła gwałtownie przestraszona i dopiero chyba wtedy zorientowała się, że to ja. Zarumieniła się i uśmiechnęła nieśmiało odwracając wzrok.
- Książę..
Wyszczerzyłem się jak to ja.
- Naruto – poprawiłem ją - Przepraszam, że musiałaś czekać, trochę za długi mi zaszło – podrapałem się zakłopotany po karku.
- N-Nic nie szkodzi.. To ja za szybko przyszyłam…
Była zdecydowanie za dobra! Inna już by spoglądała na mnie spod byka.  Zaśmiałem się głupio i usiadłem na jednej  z betonowych ławeczek, a ona tuż obok mnie, ale z odstępem, tak że pomiędzy nami mogłaby wejść jeszcze jedna osoba. Westchnąłem ciężko.- Nie bój się… Nie gryzę.. – mruknąłem z udawanym grymasem.
- N-Nie! Ja! – machała rękoma zawstydzona.
- Spokojnie tylko się droczę – oznajmiłem i odchyliłem głowę do tyłu patrząc w niebo – Jak w ogóle zareagowałaś na tę decyzję? Wiem, że dużo nie mogłaś powiedzieć, bo po mojej zgodzie było już przesądzone, ale… - spojrzałem na nią -  Co myślisz?
- Etto.. – bawiła się palcami zakłopotana. To był chyba jej trik nerwowy, coś jak moje drapanie się po karku. – Nie byłam zła, każda księżniczka musi być przygotowana na wszystko… - wypowiedziała to zdanie bardzo szybko, i tylko dzięki temu, że ją uważnie słuchałem zrozumiałem coś z tego.
- Hm… - wstałem z miejsca, wziąłem jakiś kamień i wrzuciłem do fontanny – A jako kobieta? – wyszeptałem – Nie jesteś tylko księżniczką.
- Więc.. – spojrzała w bok. Milczałem czekając aż odpowie – Ucieszyłam się, że to Ty…  Jesteś miłą osobą i no.. znamy się trochę…
Zaśmiałem się cicho, przez co popatrzyła na mnie zdziwiona.
- To samo myślałem o Tobie.. – odpowiedziałem i zerknąłem na nią radośnie.
- N-Naprawdę? – wytrzeszczyła oczy.
Pokiwałem głową rozbawiony. Ciekawe czy ona coś czuje więcej? Jezu, nie umiem mówić o takich sprawach, tym bardziej teraz, z nią .. czuję się strasznie niekomfortowo… Wolę nie pytać od razu.. – myślałem.
Wróciłem na moje miejsce, siadając bliżej niej, kontem oka widziałem jak się spina.
- Wkrótce będziesz moją  żoną – mruknąłem cicho. Przytaknęła szybko czerwieniąc się. Wtedy przyszła mi do głowy myśl:  Jeśli się pocałujemy, może coś poczuję! – Eh może…
- Tak?
- E może… więc… - jąkałem się. Niee! Pierwszy raz w życiu nie mogłem się wysłowić! Odpuściłem sobie to – Jaką książkę lubisz…?
Resztę popołudnia, aż do wieczora rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym… Jednego byłem pewien : Nie zakochałem się, i miałem tylko nadzieję, że po jakimś czasie uczucie zakwitnie…
Co najdziwniejsze w jednym momencie pomyślałem znów o chłopcu z czerwonymi włosami… Ciekawe czy on też ma takie dylematy… Jak teraz wygląda… I czy w tej chwili o mnie pamięta?
_______
Kyaaa >///< Pierwszy rozdział! W skrócie cudawianki na cudawniakach ! Nie no tak na poważnie… Naru jako książę *_* Co sądzicie o tej części? Miała być krótka, ale ja jak to ja… Koocham się rozpisywać :3  Kolejna już niedługo! ^o^


piątek, 16 czerwca 2017

"Przeznaczeni" - Prolog

"Przeznaczeni" - Prolog
(GaaraxNaruto)


W życiu każdego człowieka są takie chwile, których nie umie zapomnieć.. Mimo, że bywają to zakazane wspomnienia, i najlepiej byłoby je wywalić ze swej podświadomości na zawsze, to nie potrafimy i tkwią w ukryciu przed światem latami… 

Powinienem o tym zapomnieć, kierować się rozsądkiem a nie uczuciami bo przecież to bez sensu, ale pamiętam.. I to w najdrobniejszym calu… Plaża, zachód słońca, krótkie czerwone rozwiane na wietrze włosy, w kolorze jak morze zaszklone oczy, delikatny pół uśmiech skrywający ból, nasze złączone dłonie i przysięga...
- Zawsze będziemy przyjaciółmi? – odzywa się swoim cichym pełnym obaw głosem.
- Obiecuję! – odpowiadam bez wahania ściskając mocniej nasze ręce i uśmiecham się najszerzej jak mogę. Ja się nie waham, nigdy nie rzucam słów na wiatr, już wiem, że nigdy nie złamię tej obietnicy..~

  
_____ 


Jej! Prolog! Nigdy nie pomyślałam, że będę pisać coś z yaoi, co nie oznacza, że mi się nie zdarzało. A zdarzało, kiedyś z przyjaciółką pisałam krótkie akcje, ale nie całe opowiadanie XD Więc to moje pierwsze opo z taką tematyką. Co mnie skłoniło? Wena? Impuls? XD Ale przede wszystkim to, że lubię Naruto i Gaare, a mało widziałam na internecie  yaoi z nimi w  roli głównej, tak więc dlatego ostatecznie wyszło na takie cuś :3 Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

czwartek, 8 czerwca 2017

Otwarcie!!

Witam Was wszystkich na moim blogu poświęconemu FF z Naruto! Od razu mówię, że opowiadania na nim zawarte będą z gatunku yaoi, jeśli nie lubisz tego typu opowiadań, nie czytaj! Jak na razie mam planowane dwie opowieści, ale gdzieś tam po głowie chodzą mi pomysły do następnych, jednak na razie skupię się na tych dwóch :D Rozdziały będę starała się dodawać raz w tygodniu.
Mam nadzieję, że Wam się spodobają, no cóż aby nie przedłużać, życzę miłego czytania ! ^^